To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Snookerowe | 147.pl

Forum miłośników światowego snookera


Snookerzyści - Stephen HENDRY MBE (Szkocja)

Mickey147 - 2018-09-19, 07:45

Konrad Maz. napisał/a:
Mogę nawet zgodzić się na najbardziej wyczekiwaną, bo jakoś żadnej innej nie oczekuję z utęsknieniem ;)
A wpis ciekawy. Cieszę się, że jednak czasami ciągnie Cię do snookerowego lasu :)


Dzięki. Do snookerowego lasu już nie bardzo mnie ciągnie, ale do dobrej książki - zawsze ;-)

Mickey147 - 2019-12-16, 12:59

Przed drugą sesją wczorajszego finału Eurosport wyemitował krótki materiał poświęcony patronowi trofeum Scottish Open. Później swoimi wspomnieniami dzielili się również obecni w studiu Neal Foulds i Jimmy White. Przyznam, że zrobiło mi się cieplej na sercu, kiedy to oglądałem. Wróciły wspomnienia :-)

https://au.eurosport.com/snooker/snooker-video-you-never-thought-he-d-lose-stars-recall-stephen-hendry-dominance_vid1271114/video.shtml

Mati239 - 2020-09-02, 08:28

Po 8 latach przerwy Stephen Hendry powraca do zawodowego snookera. Bardzo ciekawa decyzja z uwagi na to, że Stephen nie jest osobą, która rzuca słowa na wiatr ale raczej taką która stoi przy swoim wyborze. Niemniej chyba już kilka lat temu z tego co kojarzę były już plany Stephena by zagrać w eliminacjach do MŚ (pewnie Mickey będzie bardziej w temacie bo może coś pomyliłem).

Moim zdaniem za szybko zakończył karierę w 2012 roku. Awansował do ćwierćfinału MŚ (wbił maksa dodatkowo) więc przy może jeszcze lepszej formie plus zaangażowaniu na treningu mógł np w roku 2013 pokusić się o półfinał lub finał w jakimś turnieju rankingowym.

Teraz Stephen jest już po 50-tce. Może na krótszym formacie coś powalczy ale będzie musiał sporo potrenowac bo jeśli przełożyć jego formę np z MŚS gdzie były dużo łatwiejsze kieszenie to nie wydaje mi się by przeszedł dalej niż do last 16 turnieju.

Życzę Stephenowi powodzenia bo to legenda snookera i szkoda by było jakby jakiś noname go pokonał (tak jak White'a czy Davisa) niemniej fajnie że jeszcze chce aktywnie brać udział w tym co kocha :-)

Czyżby chciał pójść śladem Reardona i po 50-tce (rocznikowo bo urodziny w październiku) awansować do finału MŚ? :mrgreen:

Czekam w szczególności na post Mickeya jak ocenia tą decyzję swojego idola :-)

Konrad Maz. - 2020-09-02, 09:03

Mati239 napisał/a:
Czekam w szczególności na post Mickeya (...)


O, to, to właśnie :-)
Dlatego na razie wstrzymuję się od głosu :-P

Mickey147 - 2020-09-02, 12:17

Bardzo dziwna decyzja. Czyżby rozwód aż tak trzepnął Stephena po kieszeni, że teraz musi się ratować tymi wielkimi pulami nagród, o których niedawno rozmawialiśmy? Ja rozumiem tęsknotę za rywalizacją, rozumiem nadzieję, że ten system treningowy SightRight (czy co to tam jest) naprawi to, co popsuły YIPS i blizny na psychice, rozumiem wreszcie chęć przypomnienia o sobie w sytuacji, gdy widmo utraty najcenniejszego rekordu jest coraz bliżej. Ale czy to wystarczające powód, by wchodzić w to samo bagno?

Hendry przyznał rację Griffithsowi, który jako jedyny, wśród potoku kurtuazji i uprzejmości, uznał, że Szkot zakończył karierę ZA PÓŹNO, a nie za wcześnie; łudził się, że z tych 2-3 lat notorycznych porażek w pierwszych i drugich rundach zrodzi się nagle jakieś wielkie zwycięstwo. Owszem, raz było blisko - w PTC w Monachium w 2012 r., gdzie jedna bila dzieliła go od 3-0 w półfinale z Maguirem, a przegrał 3-4. Ale poza tym była rzeźnia i cień samego siebie, kompromitacja własnej legendy. Stephen uratował resztki godności, kończąc maksem i pokonaniem obrońcy tytułu, odchodząc z 21. miejsca w rankingu, a nie jak Davis czy White. Teraz chce jednak pójść w ich ślady?

Mówi tak: "I’ve always missed the buzz of competing and although I have no expectations in terms of performance, this felt like a good time to explore getting back to the table."

Przykład Katariny Witt pokazuje, że przemiana ze sportowca owładniętego żądzą wygrywania w sportowca, który po kilku latach powraca do rywalizacji dla samej frajdy, jest możliwa. Ale w tym wypadku absolutnie w to nie wierzę. Zresztą przeczy temu pierwsze zdanie wypowiedzi Hendry'ego - on wciąż będzie zaciekle walczył o zwycięstwa i wciąż będzie się wściekał, gdy gra nie będzie wychodziła tak jak trzydzieści lat temu; dobitnie pokazały to ostatnie MŚ seniorów. Wanda podała przykład Ahonena, ja mogę dodać do tego Clijsters, a takich przykładów jest pewnie więcej - sądzę, że Stephen, niestety, podąży ich śladem.

Bo gdyby miał się wydarzyć cud, to wydarzyłby się już wcześniej, w latach 2005-2012 było wystarczająco dużo okazji. Hendry po prostu wyeksploatował się do reszty w czasach dominacji. To, co osiągnął w ciągu zaledwie siedmiu lat (1990-97) zasługuje na najwyższy szacunek, ale miało też swoją wysoką cenę. Widzieliśmy to pod koniec jego kariery i obawiam się, że zobaczymy również teraz.

Oczywiście będę mu dalej kibicował i cieszył się z każdego wygranego meczu. Zawsze to jakiś powód, żeby ten schodzący na psy snooker (chociaż nie, przesadziłem; przepraszam wszystkie pieski urażone tymi porównaniem) jednak oglądać. Ale rozdawanie dzikich kart "za zasługi" takim graczom jak White, Doherty, a teraz Hendry, uważam za niewłaściwe. Jesteś dobry tak, jak twój ostatni mecz, a nie jak twój mecz z czasów wojny trzydziestoletniej (pożyczam od JPS-a). Hearn zapewne dostrzega w tym powrocie potencjał marketingowy i tylko to się dla niego liczy. Ale co dostrzega sam Hendry? Tego nie wie chyba nawet on sam.

Pozostaje mi zakończyć cytatem z Moksa z "Vabanku": "Szkoda, cholera, szkoda."

Adam_OK - 2020-09-02, 17:53

Podane tu zostały przykłady powrotów kilku znanych postaci z różnych dyscyplin sportu. Hendry (i jego fani na czele z Mikołajem) zapewne chcieliby, aby ten powrót wyglądał tak, jak u pewnego zawodnika uprawiającego jeden ze sportów zespołowych. Zawodnik ten odchodząc na emeryturę był na szczycie, ze swoim zespołem zdobył 3 tytuły mistrzowskie, a on sam był jego najlepszym graczem. Na emeryturze zajął on się inną dyscypliną, zagrał też nawet w filmie. Potem wrócił i... znów był gwiazdą swej drużyny, gwiazdą ligi, i znów zdobył 3 tytuły mistrzowskie. Ten zawodnik, jak zapewne się domyślacie, to Michael Jordan. Problem jest jednak w tym, że on na swojej pierwszej emeryturze wytrzymał zaledwie dwa lata, a u Heńka było ich osiem. Jordan był też znacznie młodszy wracając do gry niż Stefan teraz, co też zapewne ma znaczenie. Osobiście uważam, że Henio kolejnego tytułu w potrójnej koronie raczej nie zdobędzie, może mu się uda wygrać coś niższego rangą. Jeśli zaś Henio będzie grać dobrze i regularnie dochodzić minimum do ćwierćfinałów, to będzie to kolejny dowód na prawdziwość twierdzenia Ronalda o marności większości graczy (zwłaszcza tych spoza Top 32) Main Touru.
Konrad Maz. - 2020-09-02, 17:59

Decyzja zaiste dziwna, ale i zgadzam się z Mikołajem (czy też raczej go rozumiem), i nie.

Dlaczego rozumiem, to chyba oczywiste, więc nie będę się specjalnie rozpisywał.
Obawy o to, jak Heniek sobie poradzi, są niemałe, a nieźle pamiętam, jak czułem się, kiedy trzymałem kciuki za kolejne powroty Janka Ahonena, z których wychodziło... No dobra, z których nic nie wychodziło, bo dla występu Fina na ostatnich dla niego (na razie?) igrzyskach nawet słowo oznaczające końcowy etap przemiany materii byłoby niezasłużonym komplementem.
Przykład Steve'a Davisa też - niestety - niezły. Sorry, ale oglądając go przez ostatnie kilka lat, w życiu bym nie uwierzył, że ten facet był mistrzem świata, i to nie raz.

Różnica jest jedna, za to zasadnicza.
Przywołani na SB i tutaj Ahonen czy Clijsters zawsze, ale to zawsze trafiali na kogoś w gazie. Edit: W skokach skończył wymiatać zawodnik A, to zaczynał wymiatać zawodnik B, przygasł zawodnik B, to zaczął wymiatać zawodnik C, i tak dalej. W babskim tenisie akurat ciekawiej niż u panów i zdążyła wyskoczyć znikąd taka choćby Garbi Muguruza czy to czarno-żółte coś, jak mu tam. (Kibice tenisa pewnie wymienią jeszcze kilkanaście nazwisk). A kto niby wyskoczył przez ostatnie dziesięć lat w snookerze? Raz błysnął Ding (o czym mało kto już pamięta). Raz Trump wreszcie został mistrzem świata. A potem długo, długo nic. Edit: Przeważająca zaś większość tego, co dziś nieudolnie udaje grajków MT, może zaś być w gazie jedynie w takim sensie, jaki upowszechnił w snookerze Bill Werbeniuk.
Sceptykom polecam zastanowienie się nad subtelną różnicą między poziomem snookera w Roku Odejścia Henia na Emeryturę, a obecnym poziomem snookera, który - jako się rzekło za Panem Łazarkiem - jest poziomem kreta na Żuławach.
Niedawno rozmawialiśmy o tym, jak to Henia krytykowano za to, że śmie hejtować różne popierdółki, których nagle w snookerze zatrzęsienie. Sorry, ale dziwicie się, że patrząc na to, co się dzieje, Heniek pomyślał o powrocie? Bo ja wcale. Na jego miejscu zrobiłbym dokładnie to samo. Myślicie, że dziadek się wymądrza, zamiast pierdzieć w stołek i wspomnienia dla potomnych dyktować, no, to dziadek wam jeszcze pokaże, że wspomniane popierdółki rozstawi po kątach z palcem w nosie (albo i gdzie indziej).
Za to nie demonizowałbym tego, jak to Stephenowi rekordów żal, bo o te pewnikiem już nie powalczy i nie wierzę, że sam uparcie tego nie dostrzega.
Przypomnijcie sobie ostatnie MŚ i powiedzcie Wy mi, z kim niby Henio tak na starcie szans nie ma i pali się w blokach. Ronnie? No, pewnie tu zaiste szans nie ma, ale nie wierzę, że podłożyłby się aż tak, jak Wilson.
Kto jeszcze? Borsuk, jeśli będzie mu się chciało? Dobra, niech będzie. Dopisujemy Marka J. w wydaniu "chce mi się".
Kto jeszcze? Ding / Trump / Neil? Ostatnio mogliśmy się przekonać, że wszyscy wymienieni grają na najwyżej ćwierć gwizdka, a śmiem twierdzić, że gdyby Heniek poważnie potrenował (przy czym nie wierzę, że chłop kija w ręku nie miał przez te kilka lat), to Heniek choćby na pół gwizdka będzie lepszy od pomienionych trzech na ćwierć, a przynajmniej nie będzie od nich wiele gorszy.
Kto jeszcze? Weźcie mnie nie rozśmieszajcie. Jestem dziwnie spokojny o to, że resztę szrotu Heniek ogra, w jednej ręce trzymając fajka, a w drugiej napełnioną łyskaczówkę.
Nie zapominajcie, że większość szrotu dopadnie pewnie syndrom dziadzia opowiadającego wnukom, jak to grał z Hendrym. Tylko mieć nadzieję, że wnuczek nie dopowie (parafrazując Mikołaja): Pamiętam, dziadziu, obsrałeś wtedy nachy jak ja po kaszance.

Także jak dla mnie to naprawdę na dwoje babka wróżyła, zwłaszcza tam, gdzie format krótszy. A że Hearn widzi w Stephenie kurę, która będzie mu znosiła złote jaja, to też fakt. I sorry, ale to już jego zbójeckie prawo.

Z nieco innej beczki: Sorry, Mickey, ale z tym niedoszłym wielkim zwycięstwem w PTC Monachium to naprawdę dałeś ognia jak Schleswig-Holstein co najmniej :lol:
PTC może być wielkim zwycięstwem dla terakotowego wojaka z Chin czy innego Syna Donalda, ale nie dla faceta, któremu różne dzbanki nie mieszczą się nie tylko w domku, ale nawet na okalającej domek działce!

A tak na koniec, Katariny lepiej za wzór nie stawiać, bo jeszcze Stephen wystąpi na MŚ w cokolwiek kusej kiecy, pod którą gaci nie założy...
Wiem, że spłycam, ale sorry, większość kibiców pamięta Kaśkę z tego właśnie powodu i nie ma co udawać, że jest inaczej, że podziwialiśmy wtedy potrójne skoki czy inne takie, bo to będzie trzecia prawda księdza Tischnera :D
Ba, sam już nawet nie pomnę, czy to było Sarajewo, czy Calgary... :D

Konrad Maz. - 2020-09-03, 05:53

Byłbym zapomniał, jak powiedział Johny Cash do porucznika Columbo (przepraszam za post pod postem, w razie czego można to później skleić):

Jest jeszcze jedna różnica między Stephenem a Steve'em, i nie chodzi mi o pisownię imienia.
Davis grał, bo go to bawiło. Hendry grał, bo chciał być najlepszy. Z tego powodu (zostawiając już w spokoju temat pani Kasi) jestem spokojny o to, że Stephen pokaże nam formę nieco lepszą od tej, jaką prezentował u schyłku kariery Steve.

Poza tym nieśmiało zauważam, że wywołaliście nas (tj. Mikołaja i mnie niegodnego) na SB do tablicy, my tutaj, prawda, zatrąbiliśmy i wytyczyliśmy szrank, że tak powiem...
A tu co, przepraszam? Cisza na tej udeptanej ziemi? :D

No, to by było na tyle.

Mickey147 - 2020-09-03, 13:09

Monique Limbos rzuca więcej światła na powrót Hendry'ego. Sorry, ale w mojej ocenie to jest niepoważne i jako fan czuję się zawiedziony tym, co Stephen robi ze swoim dorobkiem/wizerunkiem:

Monique napisał/a:
His return to competition was discussed during a round of golf with Barry Hearn and Mark Williams. BH of course wanted an swift decision … and Stephen is still not sure he understands all the implications of what he has agreed to.

Czyli jak, pochlali się wieczorem przy golfie i Stephen coś podpisał, a rano już nie pamięta co? :-P No ludzie, kumoterstwo i układziki aż mdło.

Monique napisał/a:
He will definitely pick and choose. It’s not a full time return, and he won’t be practising 8 hours/day. Also, he does not want to go to qualifiers. But Barry Hearn warned him that he has to play otherwise he won't get another chance.

Utwórzmy zatem specjalną kategorię "półprofesjonalista". Albo "profesjonalna legenda". A najlepiej dajmy mu od razu dziką kartę do Mastersa i fazy finałowej MŚ. Rzeczywiście, siedmiokrotny mistrz świata nie powinien się trudzić treningiem i grą w eliminacjach. To poniżej jego godności :mrgreen:

Monique napisał/a:
For the immediate future he just wants to be able to play well, enjoy it and see where it takes him. He admits that if he plays badly and embarasses himself, it will be hard to take.

Aha, czyli dopóki będzie miło i sympatycznie, udajemy, że przeszliśmy sportową przemianę niczym Kaśka Witt, a gdy tylko zacznie się to, co widzieliśmy w latach 2009-2012, znowu pojawi się wersja "wkurzony Stephen ma tego cholerstwa serdecznie dość". Zaiste, bardzo wygodnie i profesjonalnie.

Monique napisał/a:
His first event will probably be the UK Championship. Being at the bottom of the rankings, he's likely to play one of the very top players on the TV table in the first round. He relishes the challenge, but is not sure how it will go.

Tak szybko? Ja bym poczekał ze startem sezonu do mistrzostw świata :mrgreen: I niby czego Stephen nie jest pewien? Tego, czy Selby, Robertson albo O'Sullivan przestraszą się emeryta, który po ośmiu latach zgubił swoją legitymację z ZUS-u? W takim razie mogę go od razu upewnić - nie, nie przestraszą się ;-)

Monique napisał/a:
He insists that the comeback has nothing to do with Ronnie taking his records away from him.

Taa... Srali muchy, będzie wiosna.

Czyli ogólnie z dotychczasowego cyrku, jakim był profesjonalny snooker, robimy cyrk jeszcze większy. Po Barrym "Earnie" czegoś takiego się spodziewałem. Po Hendrym niekoniecznie. Ale cóż, jego życie, jego wybory.

Tutaj jest cały artykuł, z którego brałem cytaty: https://ronnieo147.com/2020/09/03/more-about-stephen-hendrys-return/

Konrad Maz. - 2020-09-03, 13:38

Nie jest pewien, czy zajarzył, na co się zgodził? No, pełna profeska :P

Tak w skrócie, rozumiem decyzję o poczekaniu (trening) do UKC. I naprawdę nie demonizowałbym tych rekordów, bo sorry, ale nie wierzę, że Hendry wierzy w to, że oto znowu rozdupi wszystkich jak Brewster Gołotę.
Ale jeśli chodzi o całą resztę, to pełna zgoda z Mikołajem. "Cyrk" to faktycznie dobre określenie na te rewelacje. A jak ktoś zbuduje lepszy zamek z pisaku, to idę se z tej piaskownicy.
Mimo wszystko, ciekaw jestem, co z tego będzie. I nadal powiadam, że poczekajmy, zobaczymy.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group