Dodam tylko, że bezideowość i bezprogramowość najlepiej widać na przykładzie PSL, które przez ostatnie ... lat było już w koalicji, z kim się dało, aby tylko dorwać się choćby połową gęby, choćby do ochłapów z koryta.
A jeśli chodzi o JKM. Pewne rzeczy mówi mądrze i niekiedy trudno się z nim nie zgodzić. Natomiast jakoś wolę się nie przekonywać, co by się stało, gdyby jednakowoż jego ugrupowanie wygrało jakieś wybory. Podejrzewam, że jego członkowie z ochotą wskoczyliby do Wiejskiego bagienka, żeby potaplać się w błocie i porechotać wespół z innymi...
_________________ "Jeśli wam się uda, pierwszy się do was przyłączę, ale jeśli nie, niech Bóg ma was w opiece, bo na mnie wtedy nie liczcie..."
Feldmarszałek Gerd von Rundstedt, bodajże do Erwina Rommla.
JPS: książek Fukuyamy czy Huntingtona nie czytam nigdy jako przepowiedni, raczej jako pewien obraz świadomości, kierunek myślenia, rodzaj zabawy intelektualnej. Nie wierzę w historiozofię, nie wierzę w jakieś wizjonerskie przepowiednie - ale czasem zestawienie przez jednego czy drugiego myśliciela pewnych faktów, liczb, znamiennych wydarzeń pomaga się trochę lepiej zorientować w tym, co się dzieje. Jako licealista, gdy USA zaczynało wojnę w Afganistanie i żył mit niepokonanego mocarstywa przeczytałem właśnie kilka takich książek, gdzie było pokazane na przykład na jakich glinianych nogach stoją Stany, jak finansują swoje wydatki i to, że Chińczycy mają ich w pewnym sensie w kieszeni (w pewnym sensie, bo przecież nie leży w interesie wierzyciela, żeby jego dłużnik splajtował, bo jak wtedy odzyskac dług? nie leży w interesie wierzyciela hipotecznego, by właściciel nieruchjomości był bankrutem itd.). Dzisiaj to są oczywiste oczywistości, ale jeszcze 15 lat temu, jakby ktoś przewidział, że Chiny będą wyrastać na głowną potęge na świecie, to by się na niego ludzie patrzyli jak na wariata.
Lubię w takich książkach to, że potrafią (czasem niestety niecelnie, na siłę, błędnie) odczytywać z małych rzeczy wielkiie konsekwencje: takie na przykład, jak to, że o sukcesach gospodarczych potrafią nam powiedzieć sukcesy sportowe (przecież sukcesy Korei Południowej w piłce nożnej, zwycięstwo Chin w klasyfikacji medalowej - nie biorą się z nikąd). Albo powiązać przyszły kryzys kraju ze zmniejszającymi się wydatkami na naukę. Tak, to lubię. Aczkolwiek nie czytamn tych książek jakoś nałogowo. Nie mam na to czasu.
Dobra, już więcej tutaj nic nie piszę, bo się boję, żeby jednak nie wyszła jakaś kłótnia nt. roli islamu w dzisiejszym świecie albo na temat JKM. Tego na tym forum chciałbym uniknąć.
_________________ never learned to count my blessings, choose instead to dwell in my disasters
Kłótni na temat roli islamu w dzisiejszym świecie na pewno nie będzie, bo jakoś nie sądzę, żeby można było się kłócić o coś, czego nie ma.
Tak, wiem - powiesz, że napływ, że mniejszość, że Europa... Tylko nie bardzo widzę, co to ma do świata. Ci ludzie w większości pracują (nierobów wśród Arabów nie ma wbrew pozorom dużo więcej, niż wśród innych narodów), płacą podatki... Więc jakoś nie bardzo widzę, jaka to różnica dla świata, czy ludzie są biali, czarni, żółci czy fioletowi. Jeśli wolisz - czy chodzą do meczetu, czy do kościoła, czy do chramu Trygława, czy do sali królestwa, czy może nie chodzą do żadnej świątyni, a jedynie do burdelu.
Równie dobrze można by było się bać kłótni o rolę cukru waniliowego w dzisiejszym świecie.
Ale też nie będę ciągnął Cię do tego tematu czwórką wołów, jeśli wolisz milczeć.
Aha, co do książek Fukuyamy&Co. - nie mówię, że Ty je traktujesz jak przepowiednie. Tylko niektórzy ludzie tak do tego podchodzą. A wygląda to mniej więcej tak, jakbym ja powiedział: za tydzień będzie słońce. A następnego dnia powiedziałbym: za sześć dni będzie deszcz. Po czym, niezależnie od tego, jaka byłaby pogoda, okazałoby się, że miałem rację. I jeszcze poprosiłbym kilku znajomych, żeby każdemu spotkanemu na mieście człowiekowi mówili, że miałem rację.
Ludzie uwielbiają wróżyć z fusów i tworzą tyle mniej lub bardziej głupich teorii, że któraś po prostu MUSI okazać się prawdziwa. Choćby przez przypadek albo ślepy rachunek prawdopodobieństwa.
PS. Co do zwycięstw Chin w klasyfikacjach medalowych - zgadzam się, że świadczy to o rosnącej sile ekonomicznej tego kraju. Laboratoria dopingowe muszą kosztować naprawdę grube pieniądze.
_________________ "Jeśli wam się uda, pierwszy się do was przyłączę, ale jeśli nie, niech Bóg ma was w opiece, bo na mnie wtedy nie liczcie..."
Feldmarszałek Gerd von Rundstedt, bodajże do Erwina Rommla.
A zabierzcie, zabierzcie, byle gdzieś daleko, na zawsze i razem z jego lokatorem, hrabią od macania kur.
Na Krakowskim pałaców skolko ugodno, bez tego jednego świat się nie zawali. A bez jego lokatora tym bardziej.
_________________ "Jeśli wam się uda, pierwszy się do was przyłączę, ale jeśli nie, niech Bóg ma was w opiece, bo na mnie wtedy nie liczcie..."
Feldmarszałek Gerd von Rundstedt, bodajże do Erwina Rommla.
A zabierzcie, zabierzcie, byle gdzieś daleko, na zawsze i razem z jego lokatorem, hrabią od macania kur.
Na Krakowskim pałaców skolko ugodno, bez tego jednego świat się nie zawali. A bez jego lokatora tym bardziej.
Najbardziej mnie rozbawiło, że w niedzielę na kazaniu o Komorowskim wypowiadał się nasz proboszcz.
Nawiasem mówiąc ciężko niektórym zauważyć, że żyjemy w państwie świeckim, nie katolickim, że nasza konstytucja wymaga rozdziału państwa od Kościoła oraz że jest w niej o RÓWNOŚCI (nie zaś TOLERANCJI) wszystkich religii, zaś równość najlepiej przedstawia walnięcie krzyża przed pałacem prezydenta tego państwa.
Nawiasem mówiąc Waltery mnie dalej omamiają, 70 % społeczeństwa nie chce krzyża przed pałacem. Zamknąć nawias.
Nawiasem mówiąc: Mamy w tym kraju wolność słowa i proboszcz - jeśli zechce - niech sobie mówi na kazaniu nawet i o cyckach Pameli Anderson.
Nawiasem mówiąc: Czy źródło Twoich sondaży jest może tym, co kiedyś głosiło, że Tusk wygra w pierwszej turze?
Nawiasem mówiąc: Ciekawe, w jakich dziwnych sytuacjach o tej równości i oddziale religii od państwa sobie przypominacie. Jak trza krzyż wywalić i światle orzec, jak ostatnio Rodak, że ci, co śmią demonstrować przeciw owemu wywalaniu, to radiomaryjna gawiedź, wyglądająca na nienormalnych (sic). Za to jak widzicie ortodoksyjnego żyda, krzyczycie za nim "Jude raus", a jak prymitywnym muzułmanom zachciewa się meczetu, to wrzeszczycie, że takiego wała, w obu wypadkach "argumentując": bo to kraj katolicki. Pomijając, że dla przeciętnego tępego Polaczka żyd czy muzułmanin, jeden wuj.
(Uprzedzając: pieprzy mnie, i to równo i dokładnie, co o tym powiedzą PO-wskie sondaże. Wystarczy mi to, co widzę i słyszę na ulicy.)
Nawiasem mówiąc: Doprawdy nie wiem, czemu, ale chodzi za mną Waligórski:
"Zawołali wreszcie stryja,
A stryj był osiłek!
Jedną ręką łaps za ryja,
Drugą łaps za tyłek!
Po czym Dyzia jak nie kopnie
Kościstym kolanem!
Dyzio wrzasnął raz okropnie
I znikł pod tapczanem.
Już mu przeszło głodowanie,
Nikomu nie szkodzi -
Ożywiło się mieszkanie,
Można po nim chodzić!
Mamy z tego konstatację,
A nawet myśl złotą -
Dobra rzecz są pertraktacje,
Ale nie z idiotą."
Z w.w. powodu, z mojej strony EOT.
Takoż koniec nawiasu.
_________________ "Jeśli wam się uda, pierwszy się do was przyłączę, ale jeśli nie, niech Bóg ma was w opiece, bo na mnie wtedy nie liczcie..."
Feldmarszałek Gerd von Rundstedt, bodajże do Erwina Rommla.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum