Zobacz temat - Mistrzostwa Świata 2020 - Forum Snookerowe | 147.pl

Szukasz nowego mieszkania w Gdańsku? Mieszkania Gdańsk - wszyscy deweloperzy z Gdańska w jednym miejscu
Forum Snookerowe | 147.pl Strona Główna Forum Snookerowe | 147.pl

Forum miłośników światowego snookera



147.pl  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Snooker 147.pl - Serwis snookerowy

Poprzedni temat «» Następny temat
Mistrzostwa Świata 2020
Autor Wiadomość
Mickey147
Moderator
Fan Hendry'ego



Pomógł: 8 razy
Dołączył: 19 Lip 2007
Posty: 3965
Skąd: Bydgoszcz

Wysłany: 2020-08-19, 23:04   

Wanda napisał/a:
"Młodzi" trzydziestolatkowie zaczną kolekcjonować ważne puchary po przejściu na emeryturę trzech muszkieterów z rocznika 1975, Marka zwanego Pięknym, złotowłosego Neila czy Shauna. Nikt im po piętach nie będzie deptał, bo nie ma za nimi niemal nikogo.


Adam_OK napisał/a:
Spodziewam się, że będzie ich po prostu na tyle dużo, że wielkim wydarzeniem będzie jeśli któryś z nich będzie w stanie wygrać minimum dwa tytułu z potrójnej korony w jednym sezonie.


Wasze posty nasunęły mi pytania, na które odpowiedź może być druzgocąca:

Ilu zawodowców poniżej 30. roku życia rokuje obecnie na zwycięzców turniejów potrójnej korony? Obecnie, czyli w rywalizacji z Rocznikiem 1975, Selbym, Robertsonem, Dingiem czy Trumpem? Kto dorównuje lub wkrótce może dorównać im w umiejętności wygrywania naprawdę ważnych meczów w naprawdę ważnych zawodach?

Załóżmy, że Kyren Wilson faktycznie wyciągnie wnioski z tegorocznych MŚ i zacznie prezentować się jak prawdziwy Wojownik.

Załóżmy, że Anthony McGill wykorzysta zdobyte teraz doświadczenie i zacznie udowadniać, że naprawdę "nie boi się nikogo, a strach przed Ronniem to wyłącznie medialne gadanie".

(Przy czym zarówno Kyren, jak i Toniek, za moment trzydziestkę przekroczą, lecz "na bezrybiu...")

Kto poza nimi? Ja widzę wyłącznie jednego kandydata: Yana Bingtao. Chłopak ma 20 lat (choć wygląda na dużo więcej) i rzeczywiście w każdym sezonie posuwa się o szczebel wyżej. Ma też tę przewagę nad rodakami, że docenia w snookerze wartość myślenia i defensywy. Oczywiście nie chciałbym, aby Yan robił postępy ZA SZYBKO (mistrzostwo świata powinien zdobyć dopiero w wieku 22 lat :mrgreen: ), niemniej mam nadzieję, że nie zatrzyma się w rozwoju tak jak Lisowski, Liang, Allen i paru innych.

Kogoś pominąłem albo nie doceniłem? Próg wiekowy i tak został mocno obniżony, kiedyś szukało się potencjalnych mistrzów wśród nastolatków, teraz kandydatów ze świecą szukać nawet po dodaniu dychy.
 
 
Adam_OK
Moderator



Pomógł: 2 razy
Dołączył: 18 Maj 2008
Posty: 1353
Skąd: Ząbki koło Warszawy
Wysłany: 2020-08-20, 00:49   

Mickey147 napisał/a:
Ja widzę wyłącznie jednego kandydata: Yana Bingtao. Chłopak ma 20 lat (choć wygląda na dużo więcej) i rzeczywiście w każdym sezonie posuwa się o szczebel wyżej. Ma też tę przewagę nad rodakami, że docenia w snookerze wartość myślenia i defensywy. Oczywiście nie chciałbym, aby Yan robił postępy ZA SZYBKO (mistrzostwo świata powinien zdobyć dopiero w wieku 22 lat :mrgreen: ), niemniej mam nadzieję, że nie zatrzyma się w rozwoju tak jak Lisowski, Liang, Allen i paru innych.


OK, to robimy tak - za niecały rok w Crucible tytuł zgarnia Ronald, a za dwa to może być i Bingtao :-P :mrgreen:

Mickey147 napisał/a:
Kogoś pominąłem albo nie doceniłem? Próg wiekowy i tak został mocno obniżony, kiedyś szukało się potencjalnych mistrzów wśród nastolatków, teraz kandydatów ze świecą szukać nawet po dodaniu dychy.


Aż posprawdzałem ile lat maja niektórzy zawodnicy z Touru, których miałem za "młodych" i się zdziebko zdziwiłem :P Gdy zostali mi, co faktycznie są przed trzydziechą, to tacy, którzy mogą zdobywać POWAŻNE tytuły (oczywiście, o ile się ogarną, przyłożą do treningu, a na meczach będą "gryźli sukno") to są to (poza Yanem) Noppon (w tegorocznych MŚ naprawdę niewiele mu zabrakło, aby odprawić Pięknego, na pewno nie można powiedzieć, że gość w tym meczu nie walczył; poza tym rundę wcześniej ograł Szona i to wysoko), Precel (mimo wszystko, ma już pierwsze pucharki, jak się postara, to powinny być kolejne) i Slessor (dwa razy ograł już Ronalda i to nawet wtedy, gdy ten mu maksa zasadził). Poza tym na dzień dzisiejszy - słabizna.
_________________
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc iść dalej
 
 
Mati239


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 16 Cze 2011
Posty: 588
Wysłany: 2020-08-20, 17:42   

Niedługo będziemy pisać o 35 latkach pisać, że są zdolni i dobrze rokujacy. :-D

Co do wcześniejszych postów to zgadzam się z Mickeyem, że z tej całej grupy zawodników powiedzmy poniżej 30 roku życia najlepiej zapowiada się Yan Bingtao (oby tylko nie ubierał się jak klaun jak miał już zaszczyt nam się prezentować), który jeśli wierzyć oficjalnym informacją ma tylko 20 lat. Potrafi bardzo dobrze budować brejki i o dziwo odstawne nie są mu straszne. Jeśli nie zatrzyma się w rozwoju to myślę, że w przeciągu 4/5 lat zagra w finale MŚ

Na SB poruszony był też wiek Taja Thepchaiya Un-Nooha i też byłem zdziwiony, że ma już 35 lat. Ale u niego i Jacka Lisowskiego jest jeden zasadniczy problem. Myślenie i poprawna gra na odstawnych. Jeśli nie skończą frejma wygrywającym podejściem to zaczynają się schody. Chyba już wyżej stawialbym szansę Brecela choć też jest takim czajnikiem snookerowym.

Podsumowując, przyszłość snookera po odejściu rocznika 92 i wchodzących w końcową fazę kariery takich zawodników jak Selby, Robertson, Murphy czy Maguire nie wydaje się zbyt wesoła. Chociaż pewnie Trump ma inne zdanie bo może trochę powygrywac jak mu się konkurencja wykruszy
 
 
Mickey147
Moderator
Fan Hendry'ego



Pomógł: 8 razy
Dołączył: 19 Lip 2007
Posty: 3965
Skąd: Bydgoszcz

Wysłany: 2020-08-20, 19:45   

Mickey147 napisał/a:
I mam wrażenie, że jedynymi snookerowymi autorytetami, którzy nie ulegają tej propagandzie sukcesu, którzy widzą, że król jest już prawie nagi, są - notabene także jedyni - zawodnicy, którzy definicję pojęcia "naprawdę wysoki poziom snookera" nie tyle znają z autopsji, co wręcz ją ustanowili. (...) Problem w tym, że gdy (...) O'Sullivan mówił o wszędobylskich "numpties", którzy obniżają poziom snookera oraz o współczesnych młodych profesjonalistach, często będących na poziomie gorszym nawet od amatorskiego - wtedy rozlegają się okrzyki oburzenia: bezczelność! arogancja! buce! okażcie szacunek!


Postanowiłem ten wątek rozwinąć i poprzeć tezę przykładami. Oprócz wspomnianych wyżej „numpties” i „młodzieży gorszej od amatorów”, blisko cztery lata temu mieliśmy bardzo podobną historię, którą poza Adamem pamięta już pewnie niewiele osób, gdyż została szybko wyciszona, a w Polsce – takie mam odczucie – była w ogóle przez media niezauważona. Otóż po swoim meczu przeciwko Matthew Stevensowi w UK Championship 2016 Ronnie stwierdził, co następuje:

„Uważam, że jakość jest ważniejsza od ilości. Taką filozofię wyznaję we wszystkim, co robię. Sądzę, że ilość turniejów jest obecnie bardzo duża, ale nie przekłada się to na ich jakość. Może warto więc je trochę odchudzić i zrobić z nich odpowiednie widowiska. Być może aby zawodowy tour zachował siłę, należy go obciąć do 64 zawodników. (…) Jeżeli jesteś wystarczająco dobry, wejdziesz na szczyt, ale w przeciwnym wypadku stajesz się ogonem merdającym psem. Wspiera się zawodników z samego dołu, których nikt nie zna i którzy nigdy niczego nie osiągną (…) 128-osobowy tour jest jak sport amatorski i profesjonalny wrzucony do jednego worka, a to zwyczajnie nie działa. Widzę tu wielu zawodników i oni nie umieją grać. To nie jest brak szacunku, oni po prostu nie są wystarczająco dobrzy.”

https://www.rte.ie/sport/...k-championship/

Te słowa padły po meczu ze Stevensem w studiu BBC, ale ponieważ - jak nietrudno zgadnąć - rozpętała się po nich burza, Ronnie pojawił się w BBC także następnego dnia i, jeśli dobrze pamiętam, nie grał wtedy meczu, a jedynym powodem zaproszenia była dalsza dyskusja na temat sugerowanych przez niego reform. Niestety, nie znalazłem już żadnego materiału z tamtego drugiego wywiadu i muszę polegać na swojej pamięci. W razie czego Adam potwierdzi albo zaprzeczy poszczególnym fragmentom tej historii.

Otóż Ronnie opowiadał wówczas o tym, jak to na początku sezonu przyszedł do World Snooker z gotowym – zaklepani sponsorzy, organizacja, telewizja – turniejem dla czołówki, który byłby dla dyscypliny dobrą reklamą. Tymczasem World Snooker miało ofertę O’Sullivana tam, gdzie Andrzej Bursa miał małe miasteczka. Przytoczywszy ów przykład krótkowzroczności federacji, Ronnie tłumaczył, że naprawdę potrzebne są zmiany wizerunku, że w snookerze najlepiej wynagradzani i promowani powinni być ci zawodnicy, którzy faktycznie zapracowują na to dobrą grą.

Ponowił apel o skrócenie touru, stwierdził, iż spośród 64 graczy po sezonie może wypadać 32 (co zwiększyłoby też motywację do walki, do lepszej gry) i powiedział wprost: „Jeśli jesteś dobry, przebijesz się w każdym systemie”. A akurat on wiedział, o czym mówi, gdyż we wczesnych latach dziewięćdziesiątych do rywalizacji stawało kilkuset graczy (tour był wówczas otwarty i zawodowcem mógł zostać każdy, kto uiścił wpisowe), a kwalifikacje składały się nawet z 8-9 rund. I jakoś tacy zawodnicy jak Higgins, Williams, O’Sullivan, Doherty czy Ebdon nie zginęli w tłumie.

Problem polegał na tym, że chociaż „Rakieta” podawał konkretne przykłady i proponował konkretne rozwiązania (a zarówno wówczas, jak i później, Hearn oraz jego poplecznicy zarzucali mu krytykę wyłącznie niekonstruktywną), telewizja BBC – będąca przeważnie tubą propagandową władz snookera – ograła O’Sullivana po mistrzowsku, sadzając w studiu Steve’a Davisa – moim zdaniem największego, obok Shauna Murphy’ego, klakiera Barry’ego Hearna, a przy tym równie wielkiego piewcę propagandy snookerowego sukcesu – który, do spółki z bodajże Dohertym, kolejno zbijał Ronkowe argumenty.

W zasadzie nie było tam dyskusji, nie było refleksji, że „Rakieta” rzeczywiście może mieć choć trochę racji. Chodziło zapewne wyłącznie o to, żeby publicznie zamknąć mu buzię, a ustami Davisa przedstawić twarde stanowisko federacji: „Snooker ma się doskonale; spójrz, ile zrobił Hearn; nie potrzebujemy doradców, nawet jeśli mają o tej grze tak duże pojęcie, jak O’Sullivan; proszę się od nas odtentegolić”.

No i łeb został ukręcony, a sprawa przyschła do czasu pojawienia się wypowiedzi o „numpties” ( https://www.express.co.uk...Masters-Belgium ), utrzymanej w podobnym nurcie, bo dotyczącej przecież całej rzeszy snookerzystów, którzy grają tak słabo, że czynią snooker grą trudniejszą niż w rzeczywistości jest. Powtórzeniem tej teorii jest najświeższa teza, z sierpnia roku 2020, o młodzieży grającej gorzej od amatorów, z którą przegrać O’Sullivan mógłby złamawszy uprzednio kończyny. Wcześniej mieliśmy też opinię Hendry’ego o kwalifikantach, którzy nie powinni mu nawet wiązać sznurowadła ( https://sport.onet.pl/snooker/snooker-stephen-hendry-nie-wystapi-w-tegorocznych-mistrzostwach-swiata/4fgzk ) oraz o tym, że przez Zloty Ogórków jedynymi wartościowymi turniejami pozostają dla zawodników te z potrójnej korony ( https://www.mirror.co.uk/...snooker-6620878 ).

We wszystkich wymienionych wypadkach, zwłaszcza tych dotyczących Hendry’ego, podniosło się larum, że jak tak można, że bezczelność, że nieprawda itd. Stephena zneutralizować było najłatwiej, bo opinia publiczna postrzegała go już nie jako mistrza, grającego swego czasu na niebotycznym poziomie, tylko jako sfrustrowanego emeryta, który ostatnie 2-3 lata zawodowej kariery spędził na przegrywaniu z kim popadło. Zatem Barry Hearn poszedł po linii najmniejszego oporu i na zarzuty dotyczące słabnącej wartości turniejów i uczestniczących w nich snookerzystów, rzucił: „Radzimy sobie dobrze, dzięki. Musimy odbudować grę na nowo. Za twoich czasów ona prawie umarła. (...) Jesteś niegdysiejszym świetnym zawodnikiem, który porzucił snooker dla chińskiego poola. Możesz wrócić, jeśli czujesz się na siłach.” OK, Hendry zgaszony, nie trzeba się nim dłużej przejmować ani tym bardziej choćby przez moment zastanawiać się, czy przypadkiem facet nie mówi do rzeczy.

Z Ronniem sprawa jest dużo trudniejsza. Kibice go kochają, a w dodatku wciąż odnosi znakomite rezultaty. Jemu nie można tak jak Hendry’emu zasunąć: „Chodź na solo i pokaż, jaki jesteś cwany!”, bo on to zrobi i zwycięży. W dodatku cokolwiek powie, jest to szeroko komentowane przez media, a biorąc pod uwagę jego renomę, w razie ewentualnej rewolucji ludzie bez oporów pójdą za nim, a nie za „Hearnami”. Cóż więc czynić w obliczu słów o numpties? Najlepiej zrobić z gościa świrniętego aroganta! Czyli koniecznie: „brak szacunku”, „nieakceptowalne”, „w idealnym świecie turniejach grałby wyłącznie on” i, oczywiście, „to szkodzi wizerunkowi snookera”. Najlepiej jeszcze przypomnijmy wszystkie jego niemądre wypowiedzi w mediach i zestawmy je razem z numpties – wtedy po prostu zrobimy z niego, jak zwykle, pie... trzy po trzy idiotę i nikomu nawet przez myśl nie przejdzie, że może faktycznie snooker ma problem, że nie ma następców wielkich mistrzów, a nawet po fazach finałowych pałęta się wielu słabiaków.

I tak to się ciągnie od lat. Ktokolwiek wyrazi opinię niezgodną z ogólnie panującym trendem, że poziom gry jest „higher than ever”, ten od razu szkodzi wizerunkowi snookera i niech się odtentegoli, bo odkąd mamy Hearna, to WSZYSTKO jest cudownie. I tu wyłazi, wspomniane przeze mnie we wcześniejszym poście, propagandowe wyolbrzymienie sukcesu. Bo przyjmując, że Wujcio Barry wyciągnął snooker z głębokiego bagna, że stworzył znakomicie promujący snooker cykl European Tour (jestem jedną z ostatnich osób, która krytykowałaby zawody Gdynia Open), że OGROMNIE zwiększył liczbę turniejów oraz dostępną w nich pulę nagród, że jest niewątpliwie najlepszym wodzirejem zawodowego snookera w historii – wcale nie musimy razem z tym przyjmować, iż obecnie WSZYSTKO w snookerze jest świetnie, zaś dyscyplina będzie żyła długo i będzie jej – niczym Shrekowi i Fionie – zielono. Nie patrzmy na świat zero-jedynkowo, nie dzielmy wszystkich na „zawsze mądrych” i „zawsze głupich”. A w tym konkretnym wypadku nie traktujmy kogoś, kto dostrzega rysę na naszym ukochanym szkle jak kogoś, kto chce i nas, i to szkło splugawić albo zniszczyć.

Oczywiście jestem w stanie zrozumieć motywy postępowania Hearna i jego ludzi. Odpowiadają za promocję snookera, sprzedając klientom (widzom, sponsorom i innym kontrahentom) produkt, więc robią wszystko, by ów produkt miał jak najlepszy PR i reklamę. Negatywne opinie, takie jak Hendry’ego i O’Sullivana, to dla nich strzał w kolano, a czy jest w tych opiniach prawda, czy nie, nikogo nie obchodzi, bo biznes to biznes i Barry wie o tym, jak mało kto. Dużo gorszy wydaje mi się fakt, że do działania zaprzęgnięto także niektóre media – w szczególności wspomniane BBC, na którym taki Dennis Taylor nie powie wprost, że snookerzyści grają fatalnie, tylko powie, że to „hard match snooker”. Zatem znowu eufemizacja i poprawność polityczna na każdym kroku.

Pamiętam, jak w 2013 r. JPS i ja wychwyciliśmy oryginalne zachowanie Hendry’ego. Otóż po turnieju Masters, wypełnionym jedną wielką padaką, siedzący w studiu BBC Stephen potulnie zgadzał się z sugestiami Hazel Irvine, że oto zobaczyliśmy dobre, ciekawe zawody. Po czym następnego dnia – już nie jako pracownik BBC, tylko osoba prywatna – Szkot podzielił się z mediami opinią, że turniej był fatalny, zaś jedynymi snookerzystami, którzy zagrali w nim na poziomie godnym Mastersa byli Allen i Robertson. (A zła wiadomość była taka, że ci „jedyni bohaterowie” wpadli na siebie już w ćwierćfinale.) Wtedy Hendry dopiero rozkręcał się jako komentator i stronił od wygłaszana na antenie zdecydowanych sądów; Virgo musiał go czasem wręcz ciągnąć za uszy, żeby się odezwał. Obecnie „wyrósł” jednak na jednego z najlepszych sprawozdawców i choć pracuje w kilku stacjach, na szczęście nie boi się już mówić w nich tego, co myśli.

Niestety, sprzeczne z propagandą sukcesu opinie wciąż pozostają lekceważone, przypuszczam, iż przez krótkowzroczność. Wygląda mi to na podejście, które można ująć w parafrazie słów piosenki wieńczącej bondowski film „Człowiek ze złotym pistoletem”, czyli: „Goodnight Goodnight, sleep well my dear. No need to fear, Ronnie is here...”. Taki to paradoks, że Ronnie, będąc jedną z nielicznych osób przestrzegających przed potencjalnymi kłopotami, sam wszelkie obawy rozwiewa, zdobywając kolejny tytuł mistrza świata i udowadniając, że wciąż gotów jest ciągnąć wózek ten w pojedynkę.

A w razie czego w odwodzie jest Trump, co wbił siedem setek w finale MŚ, a potem wygrał sześć turniejów w jednym sezonie (A że w Mastersie i UKC odpadał na starcie? Nieistotne.); są też Maguire i Murphy, co wbili sześć setek w jednym meczu (Co z tego, że było to w turnieju przygotowawczym do MŚ, a w samych MŚ skompromitowali się w pierwszej rundzie?). Nie ma się więc czym przejmować. Zapamiętajcie nasze hasło: „Today’s standard of snooker is higher than ever!”. Sukces! Sukces! Sukces!

Najwyraźniej na szczytach władzy brakuje myślenia o tym, że kiedyś, po przebudzeniu z owego słodkiego snu, może już nie być Ronniego, może nie być Trumpa, Robertsona czy Selby’ego. I może się wtedy okazać, że ci, którzy zostaną, to naprawdę „numpties”, niezdolni przyciągnąć widzów ani determinacją, charyzmą, ani efektowną grą, ani nawet umiejętnością wymęczania zwycięstw. Bo żadnego z tych elementów nigdy nie posiedli.

A przecież, jak w książce poświęconej prezentowaniu sportu w transmisjach telewizyjnych zauważył medioznawca Andrzej Ostrowski , snooker „nie nosi w sobie bardzo dużej dramaturgii zewnętrznej danej”, czyli, przekładając to z polskiego na nasze, nie jest sam w sobie tak atrakcyjny dla widza, jak na przykład dynamiczne piłka nożna, tenis, hokej, siatkówka itp. Aby przyciągnąć nowego odbiorcę snooker potrzebuje odpowiedniej prezentacji, tak pod względem gry zawodników, jak i pod względem otoczki (świateł, muzyki, urozmaicenia reguł itd.). I dlatego – niezależnie od tego, czy piszącemu te słowa się to podoba, czy nie – są osoby, które oglądają ten sport wyłącznie dla O’Sullivana, albo wyłącznie dla Trumpa. Bo w ich oczach tylko ci zawodnicy czynią tę grę ciekawą i wartą poświęcenia kilku godzin ze swojego cennego życiowego grafiku.

Nie twierdzę oczywiście, że oto jedynym ratunkiem dla snookera jest teraz dążenie do tworzenia snookerowych klonów Ronniego – w żadnym wypadku. Atutem snookera jest jego różnorodność; defensywa też może być piękna i ciekawa, pod warunkiem, że jest wykonywana skutecznie i nie stanowi wyłącznie zasłony dymnej dla braku formy czy umiejętności. Natomiast nie ma sensu kopać się z koniem ani udawać, że trendy i prawa rynku nie istnieją. Snooker w obecnej formule może już wkrótce zostać daleko za konkurującymi z nim o czas antenowy dyscyplinami, a ta gigantyczna oglądalność, o której od lat słyszymy, stanie się jedynie pięknym wspomnieniem.

Uważam, że czas wprowadzić zasady, które wymuszą na zawodnikach skuteczniejszą, ciekawszą i szybszą grę, bo za kilka-kilkanaście lat mało kto będzie ten sport oglądał. Niekoniecznie przechodźmy od razu w Power Snooker czy Shoot Out, ale działajmy krok po kroku. Może warto zacząć od zrobienia porządku z czasem na uderzenie? Niby istnieje czarna lista największych zamulaczy, niby sędzia ma w tym zakresie prerogatywy, niby to Hearnowa Premier League Snooker wprowadziła przed laty shot-clock, a sprawa wciąż tkwi w martwym punkcie.

Co należy zrobić w dalszej kolejności? Jak sprawić, żebyśmy za kilkanaście lat oglądali w telewizji nie „numpties”, lecz kolejnych wartościowych zwycięzców? Czego należy zaniechać, by snooker wciąż nadążał za oczekiwaniami widzów? To temat do szerokiej dyskusji. Ale przede wszystkim trzeba tę dyskusję podjąć zamiast udawać, że wcale nie jest potrzebna.
 
 
Adam_OK
Moderator



Pomógł: 2 razy
Dołączył: 18 Maj 2008
Posty: 1353
Skąd: Ząbki koło Warszawy
Wysłany: 2020-08-20, 22:09   

Mickey jak zwykle napisał całą prawdę i tylko prawdę. Jeśli w turze ma być 128 zawodników, to może wróćmy do tego, że ci z dalszych miejsc grają eliminacje, a potem powiedzmy 32 zawodników z eliminacji dołącza do 32 rozstawionych i grają na zasadach (dotyczących rankingu) jak teraz - jeśli zawodnik rozstawiony przegra swój pierwszy mecz, to dostaje 0 funktów. Dzięki temu tych "numpties" w fazach głównych byłoby znacznie mniej, mecze stałyby na wyższym poziomie, a więc taki produkt łatwiej byłoby sprzedać. Zresztą przypomnijmy sobie czasy, gdy UKC było rozgrywane systemem lepszy z 17. W fazie głównej było mniej meczów, ale stały one na wyższym poziomie. OK, za czasów Rodneya Walkera turniejów było za mało (średnio jeden na dwa miesiące), ale teraz wujcio Barry przesadził w drugą stronę. Myślę, że jakby był średnio jeden turniej na miesiąc, to byłoby OK. Czy naprawdę musi być aż tyle tych zawodów w Chinach? Ja rozumiem, że Chiny to gigantyczny rynek i że z tych turniejów jest kasa, ale czy ta kasa np. z biletów jest aż tak duża, zwłaszcza z początkowych rund, gdzie na trybunach siedzi tak z 10% maksymalnej ilości kibiców? Niech będzie tam Czajnik Open, Szanghaj (przez te kilkanaście lat ten turniej wyrobił sobie renomę), no i może jeszcze jeden turniej. Do tego W Europie potrójna korona, Miś Misiów, Home Nations plus ewentualnie Germania i chwatit. A te Rygi, Giblartary i im podobne to mogłyby być jako zawody dla zaplecza (czyli dla drugiej połowy rankingu, co by troche potrenowali :P ) albo zrobić je jako nierankingowe i wówczas ci słabsi mogliby sprawdzić się z tymi lepszymi (którzy chcieliby w nich grać). Co do przyszłości snookera - obawiam się, że jeśli głosy Ronalda i Heńka zostaną olane, to za 10-15 lat, gdy obecne gwiazdy już pokończą kariery, to Barry zostanie z ręką w nocniku, bo o tytułu będą bic się sami "numpties". A wówczas albo snooker (i MT) przejdą gruntowną reformę, albo mało kto będzie chciał to oglądać, a to spowoduje odwrót sponsorów.
_________________
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc iść dalej
 
 
Konrad Maz.
Konrad Maz.



Pomógł: 1 raz
Dołączył: 23 Lut 2015
Posty: 167
Wysłany: 2020-08-21, 08:01   

Ło Raju, nie zdążył człowiek z jednym artykułem się uporać, a tu już drugi.
Chyba jednak napiszę w skrócie, że macie rację, bo nie ogarniam tego. Za dużo na łbie, sorry.

Zresztą ja naprawdę się z tym zgadzam.
Sam nie od dzisiaj mówię (a i pisałem kiedyś), że pomysły Hearna do psiej dupy się nadają, a drzwi Barry nie musiał nikomu otwierać, bo kto był dobry, ten sam te drzwi z kopa wywalił.

Poziom snookera, weźcie mnie nie rozśmieszajcie. Przecież to jest, cytując klasyka, poziom kreta na Żuławach. Wystarczy popatrzeć na tegoroczne MŚ. Rozumiem, że dziwne, że wirus, że mogłoby ich nie być, ale skoro już były...
Tylko jeden przykład: Panowie Murphy, Maguire i Allen skompromitowali się w pojedynkach z totalnymi badziewiarzami. Rozumiem, że wirus, brak treningu i co tam jeszcze, ale nie oszukujmy się - oni powinni to wygrać nawet gdyby od pół roku leżeli pod respiratorem, w dodatku bez odłączania ich na czas meczu od tegoż respiratora.
Przepraszam, ale też nie od dzisiaj mówię, że poziom może i równa, ale jest to (co widać na załączonym obrazku) równanie w dół.

Młodzi i obiecujący?
Kuźwa, przecież ten szrot jest tak młody i obiecujący, jak Paweł Brożek!
Bingtao? Może bym i Wam uwierzył w to, że z typa będą ludzie, gdyby nie fakt, że już ze sto razy (niemal po każdym wygranym meczu kolejnego wojownika z terakoty) słyszałem, jak uczeni w Piśmie wygłaszali proroctwa o tym, że oto nadejdzie wielki król ze Wschodu, a ziemia zadrży pod jego nogami, i zegnie ów Bicz Boży karki Higginsów i O'Sullivanów, i na koń będzie po nich wsiadał. I co? I przepraszam, ale gówno.

Efekt? Sorry, ale jak rok temu chyba ze dwa razy rzuciłem okiem na MŚ (nie żeby na długo), tak od tamtej pory na żywo nie widziałem ze snookera (co to gówno ma wspólnego ze snookerem z czasów Walkera? chyba nazwę i przepisy) kompletnie nic. Serio, wolałbym już hokej na żużlu w wykonaniu kobiecej reprezentacji Mongolii.
Cytując przedmówcę, mam taki snooker tam, gdzie Andrzej Bursa małe miasteczka.
Sorry, nie będę się cenzurował i używał jakichś pieprzonych eufemizmów. Gówno będzie gównem, choćby Hearn i jego klakierzy dalej malowali je na złoto i wmawiali mi, że to miód.

A tymczasem w sporcie, który jeszcze jakoś dycha (choć też do psiej dupy z takimi play-off, spokojnie mogłoby ich nie być... nikt mnie nie namówi, żebym zarywał nocki i udawał, że ta parodia normalnie ma się liczyć) Dallas Stars w 7. minucie przegrywali z Calgary Flames 0-3, żeby... wygrać cały mecz 7-3 :-)
I tym optymistycznym akcentem.

PS. Czas na uderzenie: nie, nie, nie i jeszcze raz NIE!, jak powiedział krasnoludek do rycerza. Wolne tempo gry nie oznacza tego, że ktoś grać nie umie. Był mistrzem świata Ebdon? Był mistrzem świata Dott? A nawet Robertson wygrał MŚ po finale, na który chyba zaciągnął ręczny. Rozumiem, że to może się nie podobać (ba, Robertson i mnie się nie podobał), ale to jest gra wymagająca myślenia (choćby różnym Lisowskim i Trumpom niekoniecznie się to podobało), a nie jakieś zasrane napieprzanie do rzutków i spuszczanie się w nachy, bo oto ktoś wbił setkę dziesięć sekund szybciej niż ktoś inny.
_________________
Kto wie, że wie - tego słuchajcie; kto wie, że nie wie - tego pouczcie; kto nie wie, że wie - tego obudźcie; ktoś zaś nie wie, że nie wie - tego zostawcie samemu sobie.

Awicenna
 
 
Mickey147
Moderator
Fan Hendry'ego



Pomógł: 8 razy
Dołączył: 19 Lip 2007
Posty: 3965
Skąd: Bydgoszcz

Wysłany: 2020-08-21, 10:23   

Wygląda na to, że naszą dyskusję można podsumować sloganem tenisowego turnieju French Open:

"Wszyscy zgadzają się ze sobą, a będzie Nadal tak jak jest" :lol:

Po cichu liczyłem, że sprowokujemy do dyskusji kogoś nowego - kogoś, kto być może odwiedza nasze forum z ukrycia, bez logowania się. Przecież osób, które nie zgadzają się z głoszonymi tu awangardowymi poglądami, musi być wiele.
 
 
Wanda



Pomógł: 10 razy
Dołączył: 14 Sty 2008
Posty: 3440
Wysłany: 2020-08-21, 18:59   

Zatem albo wszyscy się zgadzają, albo są zbyt leniwi (sorry), żeby zadać sobie trud i wziąć udział w dyskusji. Nie powiem, żebym się szczególnie naudzielała, ale przynajmniej udaję zaangażowanie ;)
_________________
Ronnie: I can win more...
 
 
Adam_OK
Moderator



Pomógł: 2 razy
Dołączył: 18 Maj 2008
Posty: 1353
Skąd: Ząbki koło Warszawy
Wysłany: 2020-09-14, 21:30   

Byłem ostatnio kilka dni na wsi i nie miałem dostępu do neta, więc miałem czas na przemyślenia. I doszedłem do takiego wniosku odnośnie "Wojowniczego" Kyrena:
Otóż Kyren, na podstawie wyników ostatnich MŚ może twierdzić, że aktualnie jest lepszym graczem niż np. Ding, Borsuk czy Piękny, bo w MŚ doszedł dalej niż każdy z ww. graczy. TEORETYCZNIE to prawda, ale jak weźmie się pod uwagę pewne fakty, to okazuje się, że PRAKTYCZNIE jest inaczej. Dlaczego. Otóż każdy z ww. trójki oraz Kyren na ostatnich MŚ przegrali z Ronaldem. Dwaj pierwsi grali na znacznie krótszym dystansie z Ronniem niż Kyren, Piękny zaś grał z Osą na dystansie porównywalnym, co Wilson. I co? KAŻDY z tych graczy urwał Ronaldowi więcej frejmów niż "Wojownik", Piękny zdobył ich ZALEDWIE dwa razy więcej niż Kyren ;-) :-P 8-) Jak widać, liczby nie kłamią i wyraźnie pokazują, kto jest lepszy.
_________________
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc iść dalej
 
 
Konrad Maz.
Konrad Maz.



Pomógł: 1 raz
Dołączył: 23 Lut 2015
Posty: 167
Wysłany: 2020-09-15, 13:03   

Słusznie, liczby nie kłamią.

Zatem Kyren okazał się lepszy od McGilla. McGill okazał się lepszy od Maflina. Maflin okazał się lepszy od Higginsa. A zatem koleś, który w finale nawalił w pory tak, że wyjście z dychy było dla niego niczym zimowe K2 dla Krzyśka Wielickiego, jest jakieś trzy razy lepszy od tego, co pozostało ze wspomnienia po Higginsie.
To tak w temacie degrengolady Jasia, poruszonym niedawno na SB.

Zaś w temacie Kyrena i użytego wyżej porównania...
Próbuj, chłopie, czemu nie. Ale już Wielickiemu daję większe szanse.

A zestawienie Adama ciekawe.
Jakoś bym zapomniał, że wymienieni przez niego poodpadali z Ronniem. No, no, miał facet drogę do tytułu (a właściwie do finału, bo w tymże przejechał się po Mustaszu jak Kozak po stepie). Szacuneczek.
_________________
Kto wie, że wie - tego słuchajcie; kto wie, że nie wie - tego pouczcie; kto nie wie, że wie - tego obudźcie; ktoś zaś nie wie, że nie wie - tego zostawcie samemu sobie.

Awicenna
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group