Zobacz temat - European Masters - Forum Snookerowe | 147.pl

Szukasz nowego mieszkania w Gdańsku? Mieszkania Gdańsk - wszyscy deweloperzy z Gdańska w jednym miejscu
Forum Snookerowe | 147.pl Strona Główna Forum Snookerowe | 147.pl

Forum miłośników światowego snookera



147.pl  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Snooker 147.pl - Serwis snookerowy

Poprzedni temat «» Następny temat
European Masters
Autor Wiadomość
Wanda



Pomógł: 10 razy
Dołączył: 14 Sty 2008
Posty: 3440
Wysłany: 2020-09-27, 06:36   

W tym turnieju średniawka w II rundzie nie bardzo wyszła Ronniemu na zdrowie. Faktycznie jednak i Judd, i Allen wystrzelali amunicję za wcześnie.
Na pucharowego triumfatora Martin mi nie pasuje, ale los lubi płatać figle.
Odpukuję ;)
_________________
Ronnie: I can win more...
 
 
Adam_OK
Moderator



Pomógł: 2 razy
Dołączył: 18 Maj 2008
Posty: 1353
Skąd: Ząbki koło Warszawy
Wysłany: 2020-09-27, 13:29   

A ja osobiście nie mam nic przeciwko Martinowi z pucharkiem - raz, że chłopina do Misia Misów by się dostał, a tam go wole bardziej niż Misia Dziadków - White'a. Dwa - byłaby to jakaś odmiana , bo w ostatnich latach pucharki zgarniali głównie Ronald (to akurat było dobre :-P ), Piękny, i Trump oraz nieco rzadziej Neil, Szon i inni.
_________________
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc iść dalej
 
 
Mickey147
Moderator
Fan Hendry'ego



Pomógł: 8 razy
Dołączył: 19 Lip 2007
Posty: 3965
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2020-09-28, 12:29   

Nie może być tak, że gdy O'Sullivan wygrywa turnieje, przetacza się tutaj wielka parada zwycięstwa, a gdy wygrywa Selby, zapada żałobna - jakby zamiatająca jego sukces pod dywan - cisza. Nie może tak być i nie będzie :-D

To był bardzo dobry turniej w wykonaniu Marka. Wbrew temu, co w znowu piszą w internecie jego przeciwnicy (a skoro zakładają nawet specjalne facebookowych grupach, w których życzą mu porażki przy każdej możliwej okazji, to trudno oczekiwać, by w tym siódmym niebie nienawiści zdobyli się chociaż na minimum trzeźwej oceny), wcale nie zwyciężył "antysnooker", tylko snooker łączący wiele wygrywających brejków (o czym pisałem już we wcześniejszym poście, a finał ten pogląd umocnił) z rozsądkiem i odpornością psychiczną.

Niezależnie od mojej sympatii dla Marka i braku sympatii dla Goulda, Martina nie żal mi przede wszystkim dlatego, że u niego zabrakło wczoraj właśnie rozsądku i snookerowej dojrzałości.

Po pierwsze, za późno wziął się do gry. Gdyby już przed piętnastominutową przerwą wystartował z serią pięciu frejmów, od razu zbudowałby sporą przewagę i kontrolowałby mecz. Tymczasem gdy - jak szczęśliwie wywróżyła Wanda - Selby wreszcie wybudził się z letargu, wynik wciąż był wyrównany. I cała Gouldzia para w gwizdek.

Po drugie, jeśli ktoś w decydującej partii gra ryzykowną bilę po przekątnej bez żadnego zabezpieczenia (odprowadzenia białej lub przesłonięcia bil), to w pełni zasługuje na karę w postaci wygrywającego (a raczej przegrywającego) brejka. I taką właśnie słuszną karę wymierzył mu Selby. W mojej ocenie Martin wciąż jest na etapie wczesnego Trumpa, czyli jego taktyka opiera się wyłącznie na atakowaniu i za wszelką cenę dążeniu do punktowania. Brak mu cierpliwości, rozwagi, szerszego spojrzenia grę, a początek meczu pokazał, że brak mu również odporności psychicznej. Chyba niczego go jeszcze nie nauczyły porażki w MŚ 2010 z Robertsonem, w finale Australian Open 2015 z Higginsem, czy w China Open 2012 z Hendrym. I chociaż mnie też nie cieszy udział White'a w Champion of Champions, z dwojga niepasującego do słowa "champion" złego wolę tam zobaczyć jego niż Goulda.

Z kolei Selby zapewnił sobie osiemnasty tytuł rankingowy oraz dziesiąty sezon z rzędu, w którym wygrywa minimum jeden taki tytuł. Świetnie, że to zwycięstwo przyszło zaraz po spapranych mistrzostwach świata i świetnie, że Mark uniknął powtórki czarnego scenariusza z tamtego półfinału. Wczoraj też wypuścił z rąk dużą przewagę i też doszło do decidera, więc gdyby dwa ważne mecze z rzędu przegrał w tak bolesnych okolicznościach, mogłoby go to snookerowo załamać, a tak udowodnił i sobie, i przeciwnikom, że wciąż potrafi sobie radzić w najtrudniejszych sytuacjach.

Bo takie sytuacje, jak wczorajsza są chyba dużo trudniejsze (a mimo to rzadko doceniane) niż odrabianie kilkufrejmowej straty. Gdy gonisz, gorzej już być nie może i możesz tylko zyskać; ciąży na tobie mniejsza presja. Tymczasem gdy tracisz kilkufrejmową przewagę i wymyka ci się wygrany mecz, to taka świadomość - jak przypuszczam - musi być istnym koszmarem, a odratowanie sytuacji świadczy o wielkiej klasie.

Pod wieloma względami wczorajszy finał przypominał niedoceniany i porzucony przez historię pojedynek finałowy z UK Championship 1996. Wówczas Hendry'ego jedna bila dzieliła od prowadzenia w meczu do dziesięciu wygranych 9-4, a kilkadziesiąt minut później przegrywał już 8-9. Wielu zawodników po takim ciosie już by się nie podniosło, tymczasem Stephen rozegrał ostatnie partie tak, jak gdyby nic się wydarzyło - wbił dwa wygrywające brejki, nie dając zdobyć Higginsowi ani jednego punktu. Przetrwanie psychicznie takiej nawałnicy i odpowiedzenie własnymi powalającym ciosami uznaję za znakomity wyczyn, a właśnie czegoś takiego dokonał wczoraj Selby. OK, w Crucible mu nie wyszło, ale tego już nic nie zmieni, więc najważniejsze, że teraz z dołka się wynurza, a nie głębiej w nim zakopuje.

Wierzę, że właśnie takie zwycięstwo - zwycięstwo, które przywołało demony z przeszłości i wymagało walki przede wszystkim z samym sobą - bardzo Marka wzmocni. Być może, choć to paradoks, wzmocni go o wiele mocniej niż pogrom, na który zanosiło się po pierwszych czterech frejmach.

Brawo, Mark! Brawo! Doskonała robota! :-D
 
 
Wanda



Pomógł: 10 razy
Dołączył: 14 Sty 2008
Posty: 3440
Wysłany: 2020-09-28, 19:46   

Mogę tylko przyklasnąć Twojej ocenie, Mikołaju.
Dodałabym tylko, że w Crucible, jak piszesz, Markowi nie wyszło, bo przy stole stał inny rywal ;)
_________________
Ronnie: I can win more...
 
 
Konrad Maz.
Konrad Maz.



Pomógł: 1 raz
Dołączył: 23 Lut 2015
Posty: 167
Wysłany: 2020-09-29, 07:01   

No właśnie miałem napisać, że decider z Gouldem a decider z Ronniem to dwie z deczka różne rzeczy...
_________________
Kto wie, że wie - tego słuchajcie; kto wie, że nie wie - tego pouczcie; kto nie wie, że wie - tego obudźcie; ktoś zaś nie wie, że nie wie - tego zostawcie samemu sobie.

Awicenna
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group