Zobacz temat - Turnieje Home Nations - Forum Snookerowe | 147.pl

Szukasz nowego mieszkania w Gdańsku? Mieszkania Gdańsk - wszyscy deweloperzy z Gdańska w jednym miejscu
Forum Snookerowe | 147.pl Strona Główna Forum Snookerowe | 147.pl

Forum miłośników światowego snookera



147.pl  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Snooker 147.pl - Serwis snookerowy

Poprzedni temat «» Następny temat
Turnieje Home Nations
Autor Wiadomość
Wanda



Pomógł: 10 razy
Dołączył: 14 Sty 2008
Posty: 3441
Wysłany: 2019-12-16, 23:17   

Nie jestem wielką fanką ani jednego, ani drugiego, choć obu lubię i w pewien sposób cenię.
Za charakter (zawodniczy), za waleczność.
Nie da się ich jednak postawić w jednym szeregu - Jackowi sporo brakuje i tak już chyba pozostanie. Ma z Markiem dobry bilans, ale nie w meczach o sporej wadze. Pewnie wygra z nim raz czy drugi, jednak raczej nie będą to finały.

Tak między nami, po cichu: podobnie jak Jack nie dorasta do poziomu Marka, tak i Mark nie sięga do poziomu patrona turnieju...
_________________
Ronnie: I can win more...
 
 
Mickey147
Moderator
Fan Hendry'ego



Pomógł: 8 razy
Dołączył: 19 Lip 2007
Posty: 3970
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2019-12-17, 00:02   

Wanda napisał/a:
Tak między nami, po cichu: podobnie jak Jack nie dorasta do poziomu Marka, tak i Mark nie sięga do poziomu patrona turnieju...


OK, nikomu tego nie zdradzę. Dziękuję za zaufanie ;-)
 
 
Konrad Maz.
Konrad Maz.



Pomógł: 1 raz
Dołączył: 23 Lut 2015
Posty: 168
Wysłany: 2019-12-19, 16:56   

Mickey147 napisał/a:
A zatem mój wiceulubiony zawodnik sięga po trofeum imienia mojego ulubionego zawodnika. Wspaniała kombinacja :-D


A gdyby tak Ulubiony sięgnął po Trofeum im. Wiceulubionego, to by dopiero było coś... ;)

Mickey147 napisał/a:
Lisowski po raz kolejny udowodnił, że świetnie wbija, kiedy złapie rytm. Selby po raz kolejny udowodnił, że umie wygrywać frejmy nawet wtedy (a może szczególnie wtedy?), gdy jego gra jest zupełnie pozbawiona rytmu.


No i na tym właśnie polega różnica między grajkiem a zawodnikiem, bo kiedy idzie, to każdy umie wbijać. Gdybym złapał rytm, to pewno wbiłbym 147 lewą ręką. Nie moja wina, że tego rytmu jeszcze nie złapałem :P
_________________
Kto wie, że wie - tego słuchajcie; kto wie, że nie wie - tego pouczcie; kto nie wie, że wie - tego obudźcie; ktoś zaś nie wie, że nie wie - tego zostawcie samemu sobie.

Awicenna
 
 
Mickey147
Moderator
Fan Hendry'ego



Pomógł: 8 razy
Dołączył: 19 Lip 2007
Posty: 3970
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2020-12-14, 14:14   

Można się uśmiać, patrząc na drogę O'Sullivana i Selby'ego do finału Scottish Open. Pierwszy miał za przeciwników Allana Taylora, Changa Bingyu, Tiana Pengfeia, Robbiego Williamsa, Ding Junhuia i Li Hanga, drugi zaś - Yuana SiJuna, Nigela Bonda, Marka Joyce'a, Lyu Haotiana, Ricky'ego Waldena i Jamiego Jonesa. Jedynymi zawodnikami z tej listy, którzy nie zaliczają się do popularnych u nas grup "Numpties" oraz "Co To Jest!?", są Ding oraz Walden, choć i oni dobrej formy nie prezentują już od długiego czasu.

Trudno mieć pretensje do Robertsona, że wycofał się z turnieju, czy do Trumpa, że nie wyrobił kondycyjnie, ale chyba właśnie "zajechaniu" czołówki poprzez rozgrywanie zawodów tydzień po tygodniu, zawdzięczamy tak zaskakujący i niemiarodajny przebieg rozgrywki. A gdy Hendry mówił głośno, że większą wartość ma już wyłącznie Triple Crown, to Wujek Barry na nim psy wieszał...

Jeszcze bardziej groteskowe były kolejne mecze Ronniego. Mimo iż - co sam przyznawał - grał przez cały tydzień fatalnie, doszedł aż do finału. Z jednej strony świadczy to o tym, jak trudną do dobicia jest hydrą (uważam, że pod tym względem w sporcie dorównuje mu wyłącznie pewien tenisowy Serb), natomiast z drugiej strony - o mizerności rywali. Miał go na tacy Tian, miał go na tacy Ding, miał go na tacy Li; wszyscy skitrali się w końcówce. Fakt, że mówimy tutaj o trzech Chińczykach, wydaje się nieprzypadkowy. Być może reprezentanci tego kraju faktycznie mają wielki talent i umiejętności, ale mentalności zwycięzcy - niewiele.

A Selby zrobił po prostu to, co robi najlepiej. Wykorzystał swoją szansę. Nie mam wątpliwości, że Ronnie, jak zwykle, powróci mocniejszy. Tak jak w "Psach" nigdy nie wypływali, tak on wypływa zawsze ;-) Oby tylko wypłynął z nieco większą kulturą, bo rozwalanie się na foteliku, wzgardliwe spojrzenia na rywali i jedzenie na konferencji prasowej, są nieeleganckie nawet jak na niego. Zaś gdy znowu się zabierze, do spółki z Robertsonem i Trumpem, do koszenia rywali, to Mark, który wciąż miewa jedynie przebłyski (patrz: genialna setka w szóstym frejmie meczu z Waldenem, a potem dwie fatalne partie i niemal odpadnięcie z turnieju), wielkich szans mieć nie będzie. Dlatego tym bardziej się cieszę, że "Jester" dał radę "uszczknąć" coś dla siebie, zwłaszcza, gdy partonem trofeum był mój idol! :-D

Warto też zauważyć, że Selby i O'Sullivan grali w czterech rankingowych finałach i wszystkie padły łupem tego pierwszego. I o ile ta statystyka może się kiedyś okazać nieaktualna, o tyle nie zmieni się już raczej to, że Mark jest jedynym snookerzystą, który pokonał Ronniego w finale każdego turnieju potrójnej korony. Zważywszy, ilu zawodników przegrywa ważne mecze z "Rakietą" już w szatni, to wielkie osiągnięcie :-)
  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group