Zobacz temat - Film - Forum Snookerowe | 147.pl

Szukasz nowego mieszkania w Gdańsku? Mieszkania Gdańsk - wszyscy deweloperzy z Gdańska w jednym miejscu
Forum Snookerowe | 147.pl Strona Główna Forum Snookerowe | 147.pl

Forum miłośników światowego snookera



147.pl  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Snooker 147.pl - Serwis snookerowy

Poprzedni temat «» Następny temat
Film
Autor Wiadomość
Bongo
Hot Shots



Pomógł: 14 razy
Dołączył: 19 Lip 2007
Posty: 1801
Skąd: ZG / Southampton
Wysłany: 2009-03-21, 15:37   Film

Od dawna już zabierałam się za stworzenie tego tematu, jako że rozmawialiśmy już o muzyce i o książkach. Moja druga największa miłość (po snookerze), a mianowicie film.

Od dobrych paru lat jestem wielką pasjonatką kina, przede wszystkim starego.

I tak oto zacznijmy od początku, czyli od lat 20'. W latach dwudziestych powstało dużo arcydzieł godnych uwagi. Moim ulubionym reżyserem z tego okresu jest Charlie Chaplin. Stworzył on wspaniałe nieme komedie, na których można pęknąć ze śmiechu, przede wszystkim: "Swiatła wielkiego miasta", "Gorączka złota", "Dzisiejsze czasy" i "Dyktator". Drugą osobą godną uwagi jest Fritz Lang. Jest to niemiecki reżyser, który tworzył przede wszystkim horrory. Może się wydawać, że po tylu latach wcale nie są one straszne, ale wręcz przeciwnie. Wyreżyserował między innymi wspaniałą sagę "Nibelungi", która trwa razem około 6 godzin i trzeba mieć wiele samozaparcia, aby dotrwać do końca, ale wierzcie mi: robi wrażenie. Podsumowując, jeżeli chodzi o ten okres polecam przede wszystkim amerykańskie komedie i niemieckie horrory.

W latach trzydziestych i czterdziestych pojawił się najważniejszy i najlepszy moim zdaniem aktor wszech czasów: Humphrey Bogart. Znany przede wszystkim z czarnych kryminałów, które po pierwsze trzymają w napięciu, a po drugie i najważniejsze prowokują do myślenia, gdyż zawsze zawierają zagadkę. Najlepsze moim zdaniem są: "Skamieniały las", "Aniołowie o brudnych twarzach", "Sokół maltański" i "Wielki sen". Nie można też nie wspomnieć o filmie z Bogartem, który kryminałem nie jest, ale romansem wszech czasów owszem: "Casablanca". Jeśli ktoś nie widział to jest to lektura obowiązkowa :!:

Lata 50'. Alfred Hitchcock. Tworzył on już wcześniej, ale w latach pięćdziesiątych powstały chyba najważniejsze dzieła. Wyreżyserował ogromną ilość dreszczowców (widziałam chyba wszystkie). Najlepsze są chyba: "Psychoza", "Rebecka", "Ptaki", "Okno na podwórze", "Zawrót głowy" i "Północ-północny zachód". Najważniejszą jednak dla mnie (i najprzystojniejszą zarazem :-P ) postacią tamtych czasów jest James Dean. Wszystkie trzy filmy z nim ("Buntownik bez powodu", "Na wschód od Edenu" i "Olbrzym") to arcydzieła.

Jeżeli chodzi o lata 60' i 70' to polecam przede wszystkim: "Absolwent", "Lot nad kukułczym gniazdem", "Easy rider", "Hair", "Żądło", "Dr Strangelove" oraz dla wielbicieli westernu filmy z Johnem Waynem i dzieła Sergio Leone. No i oczywiście moją ulubioną sagę: "Ojciec Chrzestny", która dla mnie jest bezkonkurencyjnie największym osiągnięciem w dziedzinie kina.

Dla miłośników komedii polecam Woody'ego Allena. Ten człowiek ma niesamowite poczucie humoru. Trudno mi tu wymienić jakieś konkretne tytuły, bo kocham wszystkie jego filmy.

Z amerykańskich twórców lubię też Davida Lyncha, ale ostrzegam: trzeba mieć nieźle poprzestawiane w głowie, żeby oglądać jego filmy :-P :-P . Trzeba się też pogodzić z faktem, że "Zagubionej autostrady" nie zrozumiemy nigdy :mrgreen:

I jeszcze parę słów o kinie europejskim. Federico Fellini (ciężkie kino, ale wspaniałe), Ingmar Bergman (przede wszystkim psychologiczne filmy, mało akcji, a dużo przemyśleń) i Jim Jarmush, który jest nie z tego świata - można go kochać, bądź nienawidzieć. Mnie ujmuje jego ironiczny sposób przedstawiania Ameryki. Z polskich twórców natomiast przede wszystkim Polański (zarówno jego wczesne filmy polskie jak i hollywoodzkie) oraz moja ulubiona komedia Barei "Miś", z której chyba wszystkie teksty znam na pamięć ("każdy kilogram obywatela z wyższym wykształceniem szczególnym dobrem narodu" :lol: ).

Czego nie lubię? Science fiction (nawet takiej klasyki jak "Gwiezdne wojny" czy "2001 odyseja kosmiczna"). Po prostu ten gatunek jest nie dla mnie.
Nie cierpię też tych okropnych pseudo komedii typu "American Pie", które są obleśne a nie zabawne.

Z moje strony na razie tyle, bo was zanudzę :-P . Piszcie jakie filmy wy cenicie, bo chyba każdy z nas czasem coś ogląda ;-)
_________________
"Z jakiegoś powodu wiele osób po prostu mnie nie lubi" - Ronnie O'Sullivan
 
 
zimbek
[Usunięty]

Wysłany: 2009-03-21, 15:46   

Ulubione filmy to: Ostatni Samuraj, Szeregowy Ryan, Wróg u bram :-P
Z polskiego kina trudno byłoby wybrać wogole jakiś fajny film. :-/ Na pewno Kiler i Kiler II, Jak rozpętałem II wojnę światową (klasyka) oraz Vinci.
 
 
JPS
[Usunięty]

Wysłany: 2009-03-21, 15:51   

W kolejności od 3 do 1.

"Rio Bravo", bo świetna rola Ricky'ego Nelsona. Plus piękna scena, w której panowie śpiewają "My Rifle, My Pony And Me". Plus krew, kapiąca do kufla z piwem. Plus John Wayne.

"Das Boot", bo załoga U-boota rycząca "It's a long way to Tipperary, it's a long way to go" to jest to. Plus kapitalny Juergen Prochnow. Plus wiele innych kapitalnych rzeczy. Plus jedna z nielicznych niespieprzonych ekranizacji książki.

"Apocalypse: Now!", bo Robert Duvall i lot na surfowanie przy "Jeździe Walkirii" Wagnera... Kto nie widział, niech zobaczy, kto widział, to wie, o co mi chodzi. Szkoda, że film nie jest o pół godziny krótszy.

Niespodzianka.
And the winner is...
Niedościgły ideał, który wstyd by było klasyfikować: "Niebo nad Berlinem" Wima Wendersa, bo Peter Falk i BO DO (...) TAK.

Cała reszta (poza może filmami z Clintem Eastwoodem lub Clinta Eastwooda... lub filmami Clinta Eastwooda z Clintem Eastwoodem) to badziewie, na które szkoda czasu, chyba, że nie ma się nic lepszego do roboty. (Czytaj: kiedy modlitwy już odmówione, Koranu brak pod ręką, a grać w szachy nie ma z kim.)

PS. No, bardzo ostatecznie niemiecki "Stalingrad", dwuczęściowy.
Ostatnio zmieniony przez JPS 2009-03-21, 15:52, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Wanda



Pomógł: 10 razy
Dołączył: 14 Sty 2008
Posty: 3389
Wysłany: 2009-03-21, 15:51   

Fajnie, Bongo, że o tym temacie pomyślałaś. Rzeczywiście, aż się prosiło, by sobie o filmie pogadać, zwłaszcza że od czasu do czasu pojawiał się w naszych rozmówkach w SB...
Lubię kino, choć bez przesady: jeśli mam do wyboru książkę i film, wybiorę książkę. Polskie kino od czasu do czasu mnie wciąga: wymieniony przez Bongo "Miś", kultowy "Rejs", niezapomniana "Seksmisja"... Kryminały i thrillery wolę czytać niż oglądać. Bogarta uwielbiam. Polańskiego cenię. Lubię Almodovara. A najbardziej kocham oglądać filmy w dobrym towarzystwie, nastrojonym na tę samą nutę, czyli na przykład śmiejące się do rozpuku w tych samych miejscach. I to najlepiej w kinie, gdzie atmosfera jest inna, nie dzwoni telefon, nikt nie przerywa: "Napiłbym się herbaty"...
Zatem: macie coś teraz na oku, na co warto się wybrać? :-P
PS. JPS-ie, w szachy można grać z samym sobą... ;-)
_________________
Ronnie: I can win more...
 
 
Bongo
Hot Shots



Pomógł: 14 razy
Dołączył: 19 Lip 2007
Posty: 1801
Skąd: ZG / Southampton
Wysłany: 2009-03-21, 16:00   

Też lubię chodzić do kina, ale niestety rzadko pojawia się coś godnego uwagi. Ostatnio w kinie byłam na "Katyniu", ale nie zachwycił mnie (tylko ostatnia scena, jak ich zabijali była poruszająca). Dwa razy byłam też na tygodniowym festiwalu Camerimage w Łodzi, gdzie zawsze trafi się na jakiś dobry film. A tak teraz przeglądam co grają w zielonogórskich kinach i NIC nie mogę polecić :-/
_________________
"Z jakiegoś powodu wiele osób po prostu mnie nie lubi" - Ronnie O'Sullivan
Ostatnio zmieniony przez 2009-03-21, 18:08, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
JPS
[Usunięty]

Wysłany: 2009-03-21, 16:04   

Ach ta kobieca subtelność... Normalnie jak przysłowiowy kwit na przysłowiowy węgiel! "Tylko ostatnia scena, jak ich zabijali" :D A ponoć Bongo taka delikatna, że o rzęsach nie wspomnę... :D
Dla jasności - "Katynia" nie widziałem, bo nie widzę najmniejszego sensu w podnoszeniu po raz kolejny wrzasku: "Aj-waj, jak nam przez tych kacapów źle!" Cóż, w użalaniu się nad sobą Polska przoduje chyba jakoś tak od wielkiej bitwy na Dobrym Polu (dla laika pod Legnicą) Roku Pańskiego 1241. Już wtedy podniósł się wrzask wielki, że Konrad Mazowiecki to, Krzyżacy tamto, Wacław czeski coś, a Madziar Bela jeszcze coś innego.

Co do niemożności polecenia: a nie pisałem? :D

Polański... był kiedyś taki żyd, który bał się pokazać w Stanach, żeby nie wsadzili go za seks z czternastolatką... To tenże sam?
(Uprzedzam, że słowo żyd piszę małą literą na tej samej zasadzie, na jakiej słowa protestant, muzułmanin, chrześcijanin itp. Moja osobista awersja do licznych przedstawicieli tego narodu nie ma tu nic do rzeczy.)

PS. Grałem. Dobre, ale nie wtedy, kiedy miało się kilka lat przerwy i wali się błędy na poziomie zawodów o mistrzostwo wioski w Darfurze.

PPS. Jak już wybierać numer jeden jakoś w miarę obiektywnie, to Orson Welles i "Obywatel Kane". Aczkolwiek subiektywnie jego brak w moim zestawieniu przypadkowy nie jest. Widziałem, bo wypada i doceniam, ale nic więcej. A bardziej niż "Casablanca" rozczarowała mnie tylko moja była żona, kiedy mi powiedziała, że chce rozwodu.
 
 
dodda



Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 245
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2009-03-21, 23:06   

Bunuel wraz z Salvadorem Dalim i ich"Pies Andaluzyjski". Zagmatwane jak u Lyncha, ale wywiera ogromne wrażenie. "Anioł zagłady" i motyw parodyjnego wręcz uwięzienia.
Bardzo lubię surrealizm na ekranie.
A z innej beczki?
"Monty Python i Święty Graal". Ten biały rozkoszny króliczek...
"Żywot Briana" i cały Cyrk. Padam przed nimi 8-)
 
 
Rocket_147



Pomógł: 4 razy
Dołączył: 01 Lip 2008
Posty: 476
Skąd: Chorzów
Wysłany: 2009-03-21, 23:24   

Kino wojenne - "Szeregowiec Ryan" "Pluton", "Cienka czerwona linia". Od jakiegoś czasu fascynują mnie horrory i thrillery - a więc Alfred Hitchcock i wszystkie jego filmy oraz obie części "Ringu" - te amerykańskie.

Ale chyba moje ulubione filmy to wszystkie Bondy - z lekkim wyszczególnieniem "W Tajnej Służbie Jej Królewskiej Mości" "Casino Royal" i "Quantum of Solace"

Poza tym lubię też "Stowarzyszenie Umarłych Poetów" i "Folwark Zwierzęcy"
_________________
Wszystkie drogi prowadzą do Sheffield
 
 
 
rodak
crash into me



Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Lip 2007
Posty: 1587
Skąd: Żywiec/Warszawa
Wysłany: 2009-03-23, 10:55   

Na wstępie: nie lubię filmów, nie jestem kinomaniakiem. Oglądam ich bardzo mało i się po prostu na tym nie znam, dlatego - o ile w wypadku muzyki zdobywam się na odwagę i mówię "to dobry alum", "straznie marne i wtórne nagrania" - w wypadku filmów nie jestem w stanie powiedzieć więcej niż "podoba mi się", "nie podoba mi się". Powtarzam więc - nie znam się, ale się wypowiem. Bardzo jednak chaotycznie.

Lubię wiele filmów z Redfordem (to chyba jeden z moich aktorów): od zabawnych komedii "Barefoot in the park", przez "Żądło", gdzie z Newmanem naprawdę dali pokaz niezłego kina po "Pożegnanie z Afryką" czy "Trzy dni kondora".

"Pożegnanie z Afryką" to film, który oglądam i słucham :) . A taki na przykład "Marzyciel" (z innej beczki) to dla mnie film do słuchania przede wszystkim - nie od dziś wiadomo, że niejaki Jan A. P. Kaczmarek dobrą muzykę filmową tworzy :) .

Za to filmy do oglądania robi Kim Ki Duk - koreański reżyser, który tworzy obrazy, które mnie jakoś.. ruszają. Tak jak "Pusty Dom", albo "Wiosna, lato, jesień, zima i znów wiosna". Pięknie zrobione filmy i pobudzające do rozmyślań. Przynajmniej mnie.

Poza tym lubię starocie: "Casablanca" (tak, JPS, tak), "Śniadanie u Tiffany'ego". Lubię sporo filmów Hitchocka, ale bardziej lubię te, które nakręcił po wyjeździe do USA, bo wcześniejsze trochę zbyt naiwne.

Bardzo ważnym dla mnie filmem jest "Absolwent". Jakoś tak: chyba każdy miał taki moment w życiu, że znalazł się w sytuacji podobnej do Benjamina (nie chodzi mi o romans z panią Robinson, ale o okres, gdy po prosu nie masz celu, pustka, wszyscy biegają koło ciebie i próbują wepchnąc na stare tory konwenansów, a ty wcale nie wiesz co jest dla ciebie dobre). Świetne sceny, gdy Ben nurkuje w basenie i jakby zza szyby obserwuje wariactwo ojca ganiającego z kamerą. Podoba mi się ta analiza skostniałej, pełnej hipokryzji klasy średniej, w której za kilka lat ktoś przewietrzy, czy to dobrze, czy źle.

A jeszcze nie mogę zapomnieć o "Ojcu chrzestnym". No klasyka.

Z polskich filmów to lubię głównie komedie: klasyka w stylu "Co mi zrobisz jak mnie złapies", "Miś", "Rozmowy kontrolowane". "Rejs" mniej, chociaż dialogi są tak bezsensownie zabawne, że potrafię zrozumieć legendę tego filmu. Zresztą: te filmy to jest w ogóle temat na osobną dyskusję, bo tam jest tyle smaczków, wcale nietak banalnych jak "Łubudubu, Łubudubu, niech żyje nam prezes naszego klubu" i "Jest prawda czasu i prawda ekranu, prawda", które przeszły do języka codziennego, albo "Spodziewamy się niespodziewanej kontroli"... Zresztą, co ja będę mówił - kto widział - wie.

Z nowszych zagranicznych (ale nie nowych) filmów: kino spod znaku Toma Hanksa i (lub) Meg Ryan. Tak - również te głupiutko cukierkowe komedie w stylu "Masz wiadomość", które kocham i znam na wyrywki :) . Meg z tamtego filmu jest dla mnie kobietą, z którą chciałbym spędzić resztę życia. Oczywiście wiem, że takich kobiet to nie ma.

Filmy z Hanksem to przede wszystkim "Forest Gump", a nawet krykykowany "Cast away", który też mi się podobał i basta. A nawet "Terminal", który recenzje miał chyba jeszcze gorsze.

Z nowych filmów polskich to a niewiele widziałem. Powiem tylko, że od dołów w stylu "Placu Zbawiciela" wolę już cykl "Święta polskie".

Nowe kino to jakieś dla mnie nieteges :) . Almadovar to nie mój poziom wrażliwości, po prostu zbyt... liberalny chyba. Tak samo Inuritu.
_________________
Maps can be poems
when you're on your own
and distance is braille
and all that entails
 
 
 
Bongo
Hot Shots



Pomógł: 14 razy
Dołączył: 19 Lip 2007
Posty: 1801
Skąd: ZG / Southampton
Wysłany: 2009-03-24, 09:30   

JPS, nie wiem co ci się nie podobało w Casablance. Zakończenie było niesamowite. Po pierwsze zaskakujące: gdyż spodziewałam się happy endu, typowego dla amerykańskich romansów, którego nie było, a po drugie ten tekst: "Aresztujcie tych co zwykle" :lol: . Lepszy jest chyba tylko: "Byłeś dla mnie jak rodzony syn, ale kiedy ktoś straci syna może mieć następnego. Sokół maltański jest tylko jeden". (z "Sokoła maltańskiego")
_________________
"Z jakiegoś powodu wiele osób po prostu mnie nie lubi" - Ronnie O'Sullivan
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group